Trzy Korony ze Sromowiec Niżnych.

Trzy Korony

Pieniny są malutkie, właściwie można by je całe przejść w jeden dzień. Są tacy, co przechodzą je w 12 godzin z Przełęczy Rozdziela aż do przełomu Białki robiąc ok 45 km . I na pewno dla amatorów długich szlaków jest to fajna przygoda. To jednak dla mnie zbyt długa trasa. Wolałabym ją podzielić na trzy etapy, tak jak Pieniny są podzielone na trzy obszary:
*Pieniny Spiskie
*Pieniny Właściwe i
*Małe Pieniny – moje ulubione.

Każda z części Pienin jest piękna, każda inna. Dziś idę na Trzy Korony. Jestem pewna, że nie tylko ja myślałam, że to właśnie Trzy Korony są najwyższym szczytem Pienin 🙂 Dopiero robiąc Koronę Gór Polski odkryłam, że najwyższa jest Wysoka.

Pieniny to perełka wśród polskich gór. Małe Pieniny są odkryte i bardzo widokowe. Wysoki Wierch jest tu moim ulubieńcem 😉 Najbardziej charakterystyczne szczyty mają te Środkowe: któż nie rozpozna Trzech Koron albo Sokolicy
Za to Pieniny Spiskie są chyba najmniej znane i prawie puste, chociaż też bardzo piękne.

Sromowce Niżne- dojazd, parkingi.

Do samych Sromowiec dojedziemy albo z góry albo z dołu jeziora. Zależ skąd jedziemy. Jeśli jak ja z Nowego Targu to obydwie opcje są podobne jeśli chodzi o kilometry ale różne chociaż równie piękne jeśli mówimy o widokach po drodze.
Wczesnym rankiem albo wieczorem zawsze wybiorę „górę ” Bo spodziewam się tam najpiękniejszych widoków na Tatry, np takie z Hałuszowej 😉

Pomiędzy Czorsztynem a Sromowcami Wyżnymi mamy zjazd na Sromowce Niżne. To jedyna droga do tej wsi po polskiej stronie. Chyba, że dojeżdżamy rowerem. Od strony słowackiej dostaniemy się też pieszo przez kładkę w Czerwonym Klasztorze.

Parkingów jest sporo, większość płatnych 15 zł. Sromowce są bardzo zadbane, jest tu sporo miejsc noclegowych, restauracje, pole namiotowe, stadnina koni, schronisko, punkt informacji turystycznej. Tutaj oraz w Kątach za Sromowcami Wyżnymi można także kupić bilet na spływ Dunajcem do Szczawnicy albo Krościenka. Taka atrakcja kosztuje około 100 zł od osoby w zależności od wariantu Myślę, że cena jest warta tej przygody. TUTAJ możesz sprawdzić aktualny cennik.

Wąwóz Szopczański.

Będąc w Sromowcach lubię sobie najpierw zejść nad Dunajec. Trzy Korony z tej perspektywy są szczególnie piękne. Potem alejką parkową dochodzę do ulicy, tej samej, którą przyjechałam. U jej końca stoi budynek Pienińskiego Parku Narodowego, jest tu także informacja turystyczna. Wejście do Parku jest bezpłatne, ale trzeba pamiętać o wzięciu gotówki jeśli mamy ochotę wejść na Trzy Korony. W cenie biletu ( 7zł w 2023r.) mamy także wejście na Sokolicę.

Kieruję się w stronę schroniska Trzy Korony. Tutaj chętnie odpocznę w powrotnej drodze. Tarasy zapewniają przepiękne widoki, a kuchnia serwuje smakowicie pachnące dania. Widziałam także wegeopcje 🙂 Myślę, że obudzić się kiedyś z takimi widokami byłoby wspaniałe.

Na razie mijam schronisko, potem odejście szlaku zielonego, którym powrócę tworząc uroczą pienińską pętelkę. Idę dalej w kierunku Wąwozu Szopczańskiego, niczym kanionem. To zapewne gratka dla geologów. Podobno jest tu także kilka jaskiń…. z okopconymi stropami, co świadczy o tym, że ktoś tu się być może ukrywał, ale skały zatrzymały w sobie te tajemnice.

Wąwóz Szopczański rozgałęzia się, szlak prowadzi jego prawa odnogą zwana wąwozem Pod Kopą. Na szczęście spacer ułatwiają schodki. Teraz aż do samej Szopczańskiej Przełęczy idę dość stromym szlakiem. Wiele osób narzeka na schodki w górach, ja osobiście jestem ich zwolenniczką, zwłaszcza gdy przychodzi mi schodzić stromiznami są mi bardzo pomocne. Nie można tej trasy nazwać widokową, ale ten las ma w sobie właśnie to coś 🙂 Niezależnie o jakiej porze roku idę. Teraz późną jesienią, gdy liście jeszcze mają resztki liści na sobie jest cu-do-wnie.

Przełęcz Szopczańska- Chwała Bogu.

Schodkami, zakosami docieram do polany. Dziś wieje dość mocny wiatr, więc kolorowe liście wirują wokół, słońce grzeje. Uwielbiam muzykę szelestu liści, szumu wiatru. Gdyby złota jesień mogła trwać chociaż dwa miesiące…..

Polanka okazuje się być obietnicą odpoczynku z Tatrami w tle. To Przełęcz Szopczańska zwana Chwała Bogu- nietrudno wyobrazić sobie zmęczonych wędrowców wykrzykujących „Chwała Bogu!!!” na widok końca wspinaczki. Bez współczesnych ułatwień w postaci trawersów i schodków musiało być ciężko tu wejść 🙂

Łączy się tu kilka szlaków. Ten ze Sromowiec którym przyszłam, przechodzący w szlak z Krościenka. Z drugiej strony przepiękna trasa z Hałuszowej, której ciągiem dalszym będzie wejście na Trzy Korony. Szlaki te przecinają się także w innych miejscach dając nam możliwość przeróżnych konfiguracji w zależności od tego ile czasu chcemy spędzić w terenie. Każda opcja będzie miała swoje miejsca widokowe.

Trzy Korony.

Ja akurat dziś zaplanowałam krótką wycieczkę, więc z przełęczy kieruję się w stronę Trzech Koron. Znowu idę mocno pod górkę, ale ta część jest bardziej widokowa niż to co widziałam do tej pory. A najlepsze przede mną.

Szybciutko dochodzę do budki gdzie można kupić bilet wstępu i ruszam na platformę. Ruch jest określony, angielski. Zgodnie ze znakami idę lewą stroną !!!! Jest wąziutko czyli jeśli ktoś jest przede mną to muszę iść jego tempem. I teraz zagwozdka, czy zatrzymać się by zrobić zdjęcie? Przecież zatrzymując się hamuję ludzi za mną a wyminąć się nie ma szans.
Hmmm.Na szczęście nikt za mną nie idzie 🙂

Ale pamiętam jak byłam tu ostatnio to ludzi było z kolei tak dużo, że trzeba było stać w kolejce. Z jednej strony jesteś w potrzasku. Musisz czekać, bo nie zawrócisz ale taka sytuacja tez ma zalety: można spokojnie robić zdjęcia nie hamujac ruchu 😉

Platforma jest niewielka, a widoki wspaniałe. Wydaje się jakby pomiędzy Pieninami a Tatrami była tylko wijąca się wstążka Dunajca i ogromna równina. W dole Sromowce Niżne , flisacy niczym małe figurki oprowadzają turystów przełomem rzeki. Po drugiej stronie Dunajca Czerwony Klasztor. Z tyłu Beskid Sądecki a po prawej widoki rozległe aż po samą Babią Górę.

Jeśli zastanawiasz się czy warto tu wejść skoro można zastać tłumy ludzi to mówię zdecydowane tak! Pieniny są perełką pośród gór. Pominąć je to jakby pozbawić się skarbu, który zostanie na zawsze w sercu.

Na platformie wiało dziś okrutnie, więc każdy wchodził tylko na chwilkę. Chwila dla fotografa i w tył zwrot 🙂 Ja też ile dałam rady to zostałam, chociaż w obawie o moją czapkę musiałam jednak się także ewakuować. Już raz omal nie straciłam tu czapki, więc wiem że to jest całkiem możliwe. Stoisz sobie spokojnie, widoki podziwiasz aż tu nagły podmuch pozbawia cię nakrycia głowy. Uwolnione włosy pakują się od oczu, ust. Jedną ręką trzymam się za głowę, drugą poręczy i schodzę.

Polana Kosarzyska

Mijam budkę biletową i kieruję się w stronę Zamkowej Góry. Zimą pamiętajcie o raczkach, zejście będzie dużo przyjemniejsze a cały rok polecam kijki, jeśli ktoś jak ja niezbyt pewnie się czuje idąc stromym zejściem. Bardzo lubię tę ścieżkę mimo, że jest zalesiona, bez widoków. Nie wiem czy to zasługa samych Pienin czy tego, że jest to Park Narodowy, więc szlaki są zadbane, nie spotkasz tu zwózki drewna ani miłośników crossowych motorów.

Na Polanie Kosarzyska mój szlak odbija w prawo, a prosto zrobicie piękną pętelkę stronę Krościenka przez Górę Zamkową a jak chcesz to i przez Sokolicę. Możliwości jest kilka. Wszystkie piękne.

Powrót pod Schronisko

Może się wydawać że to tylko zejście lasem, ale nie jest zwyczajne. Idzie się ścieżką wytrawersowaną w zboczu a poniżej jary, powalone dziesiątki lat temu omszałe drzewa. Pomiędzy gałęziami prześwieca słońce, wiatr szumi w koronach pieśń jesienną, wiosenna, jaką chcesz. Czekam a wychyli się zza zakrętu Krasnolud albo Elf z łukiem. Albo chociaż jeleń. Czasem widuję małe sarny albo liska. Mało ludzi wybiera ten szlak, więc zwykle jest cicho, spokojnie. Wycisza mnie ta trasa.

To króciutka pętelka. W sam raz na popołudnie. Jeśli starczy Ci czasu to można jeszcze posiedzieć przy schronisku albo nad Dunajcem. W drodze powrotnej polecam też pobliską Halę Majerz albo okolice Snozki na najpiękniejszy zachód słońca. Z drugiej strony jeziora tamę na Jeziorze Czorsztyńskim i zamek w Niedzicy.

W Pieninach nie ma szans na nudę 🙂

Troszkę statystyki

Dystansok 7km
Czas3h plus leniuchowanie
Przewyższenie507↑↓
TrudnośćSzlak jest łatwy, jedynie platforma może być niekomfortowa
dla osób z lękiem wysokości

Pieniński wschód słońca

2 thoughts on “Trzy Korony ze Sromowiec Niżnych.”

  1. Do pieszych wycieczek to ja się raczej nie nadaję, ale planuję w tym roku wizytę w tamtym rejonie naszego kraju. Przymierzam się do pokonania trasy rowerowej wokół Jeziora Czorsztyńskiego. A i tratwą po Dunajcu też chętnie bym się przepłynął 😉

    1. Vello Czorsztyn to wspaniała, piękna pętelka ale może jak już tu będziesz to skorzystasz z innych tras rowerowych, chociażby do granicy ze Słowacją w Chochołowie? Pieniny są wspaniałe, może zmienisz zdanie co do pieszych wycieczek jak już tu będziesz? 😉 Będę czekać na Twoje wrażenia na blogu, pozdrawiam z Podhala 🙂

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *