Zielony Staw Kieżmarski -zimą.

Schronisko przy Zielonym Kiezmarskim Stawie

Kilka słów o warunkach zimowych w Tatrach.

Gdy piszę ten wpis, właśnie w Polsce wszystkie szlaki tatrzańskie zostały zamknięte z powodu zagrożenia lawinowego i niebezpieczeństw z tym związanych. Taka sytuacja zdarzyła się pierwszy raz ( nie licząc czasu pandemii ). Generalnie w polskiej części Tatr mamy tylko kilka szlaków zamkniętych w okresie zimowym. Za to na Słowacji co roku wszystkie szlaki powyżej schronisk są zamykane 1 listopada i tak aż do połowy czerwca. To nie znaczy, że nie można w ogóle chodzić po słowackich Tatrach. Możliwości jest nadal bardzo dużo 🙂 .

Szlak do Zelenego Plesa, czyli Zielonego Stawu Kiezmarskiego jest otwarty cały rok. Bardzo go polecam i lubię. Jest łatwy, nie zajmuje dużo czasu, więc każdy o przeciętnej kondycji może nim wyruszyć w góry.

Szczególnie polecam go zimą, kiedy tym łatwym a jakże uroczym szlakiem możemy zakosztować piękna zimowej tatrzańskiej wędrówki. Zawsze jednak zachowujmy środki bezpieczeństwa, czyli obserwujmy komunikaty, bo nawet tak łatwy szlak jak ten, czy droga do Morskiego Oka mogą być niebezpieczne z powodu wyjątkowo niekorzystnych warunków. A nawet gdy wszystko nam sprzyja, czyli piękna pogoda i brak niebezpieczeństwa lawinowego, pamiętajmy o raczkach. Na tej trasie raczki w zupełności wystarczą. I jeszcze nie oszczędzajmy na ubezpieczeniu. To koszt kilku złotych ( 4/5 zł na dzień ) a ewentualna akcja ratownicza może nas finansowo zrujnować.

Warunki zimowe to nie tylko czas zimy atmosferycznej. Część zdjęć, które wam tu pokazuję były zrobione w połowie maja!!! Mimo, że w dolinach wiosna rządzi to Tatry bywają zaśnieżone nawet do lata. Raczki nie ważą dużo, można je założyć nawet na adidasy a dają nam komfort i swobodę marszu po śliskiej nawierzchni.

Jak dojechać?

Szlaków nad Zelene Pleso jest sporo ale zimą najbardziej dostępnym jest żółty szlak Doliną Kieżmarskiej Białej Wody. Jadę tam przez przejście graniczne w Jurgowie, dalej przez Żdiar i w Tatrzańskiej Kotlinie zjeżdżam z głównej drogi w stronę Starego Smokovca. Tuz za Kieżmarskimi Źlabami po prawej stronie jest spory parking. Latem bardzo szybo się zapełnia i auta parkują przy drodze. Z drugiej strony cena 10 euro za dzień też odstrasza, więc na poboczu od świtu stoi na prawdę sporo aut. Pobocze jest na szczęście bardzo szerokie.
Można przyjechać też autobusem, szlak zaczyna się akurat przy przystanku autobusowym. W tej chwili nie jeżdżą tam polscy przewoźnicy ( do pandemii jeździł autobus Strama z Zakopanego, może ta trasa powróci ? 😉 ) Za to jeżdżą autobusy słowackie z Łysej Polany. Warto sprawdzić rozkład jazdy , bo niektóre połączenia są okresowe.

Żółtym szlakiem nad Zielony Staw.

Tak na prawdę z parkingu do wyboru mamy dwa szlaki. Żółty, którym pójdziemy nad Zielony Staw. A drugi to przez Chatę Plesnivec i Biały Kieżmarski Staw. Ta druga opcja jest moją ulubioną wersją letnią gdy kwitną tu całe pola wierzbówki. Zimą nigdy tędy nie szłam, ale szlak jest mniej popularny, więc po sporych opadach śniegu jest możliwe, że trasa jest zasypana.

Idąc żółtym szlakiem od samego początku mamy przed sobą przepiękne wysokogórskie szczyty. Po lewej stronie możemy podziwiać Łomnicki Szczyt z jego charakterystycznymi budynkami i kolejką.

Idziemy wzdłuż potoku, przechodzimy kilka razy przez drewniane mostki. Po drodze mamy kilka rozgałęzień szlaków, ale zimą są one rzadko uczęszczane. Jest tu sporo ławeczek i stołów, nie brakuje tu także zadaszonych miejsc odpoczynkowych. Po łomnickich widokach czeka nas trasa szerokim szlakiem w lesie, ale mniej więcej w jej połowie zaczynają się otwierać widoki na grzbiety Zadnich Koperszadów. Ścieżka nadal jest szeroka i niemal odśnieżona. To tędy dostarczane jest zaopatrzenie do schroniska Przy Zielonym Stawie, dlatego mamy pewność, że trasa jest przetarta 😉

I tak spacerkiem z niewielkimi podejściami spokojnie dochodzimy do przepięknego schroniska, które wygląda jak alpejska perełka w sercu Wysokich Tatr. Rzadko korzystam z uroków schronisk, ale akurat tym razem nie odmówiłam sobie słowackiego przysmaku, czyli kofoli 😉 cóż poradzę, że lubię 😉
(Jeśli ktoś nie wie co to jest kofola- to taka przesłodzona wersja coca coli ;). Jej zaletą jest to, że jest lana z pipety jak piwo 😉 dzięki czemu jest idealnie schłodzona i gazowana )

Okolice schroniska przy Zielonym Stawie

To bardzo popularne miejsce, nie tylko z powodu łatwości szlaku, ale także przyjeżdzaja tu grupy amatorów lodowego wspinania po licznych tutaj lodospadach. Latem to miejsce, skąd można iść na Jagnięcy Szczyt, Wielką Świstówkę oraz szlaki Tatr Bielskich. Tutaj też zaczynają swoje poza szlakowe zdobycze amatorzy Korony Tatr Wysokich idąc na Baranie Rogi czy Kieżmarski Szczyt.

Spotkać tu można także kaczuszki żebraczki. Nie boja się ludzi, którzy chętnie je karmią.
Z Zielonego Stawu można podejść krótkim , półgodzinnym szlakiem trawersującym zbocze nad Kiezmarski Biały Staw. Po drodze mijamy jeszcze Trójkatny. Tu możemy się zorientować na ile wydeptany jest szlak w kierunku Chaty Plesnivec i zdecydować o trasie powrotnej na parking.

Powrót

Najczęściej powracam, tym samym, żółtym szlakiem na parking. Jest on najszybszy ale i najbezpieczniejszy o tej porze roku.

Trochę statystyki

Czas5-6 h ( Szlakowskazy pokazują więcej ale ja moim spacerowym tempem mieszczę się w 6 godzinach)
Odległość16km ( odległość z parkingu nad Zelene Pleso i powrót)
Przewyższenie635m
TrudnośćŁatwy

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *