Kiedyś mówiłam o sobie- miłośniczka wież widokowych ( i ławeczek z widokiem 😉 ) Tylko że to było wtedy, kiedy w mojej okolicy, czyli w promieniu 50 km było raptem 6 takich wież. Teraz wież i platform widokowych jest tyle, że już wiem, że nie odwiedzę każdej z nich. Jak tylko wydaje mi się, że znam je wszystkie, to oddają dla turystów kolejną. Już nawet nie ogarniam ile ich jest.
Ale i tak staram się nadrabiać zaległości. Najbardziej lubię te, które wymagają wysiłku by je zdobyć. Dlatego podobają mi się te zaprojektowane przez gminę Ochotnica: Magurki, Gorc, Lubań, Koziarz. Ale na nich nie kończy się moja wieżowa miłość. Cały dział tego bloga jest im poświęcony.
Najczęściej nie mam ochoty na te, pod które można podjechać autem. Bo co to za satysfakcja wjechać w góry autem? Dla mnie żadna, aczkolwiek dla wielu może być też zaletą. I właśnie wieża widokowa na Kamionnej należy do tych, pod którą wjedziesz autem. Na szczęście dla miłośników górskich spacerów są też wejścia szlakowe. Najbliższe mojego miejsca zamieszkania zaczyna się w Pasierbcu.

Dojazd do Pasierbca, parking.
Z Nowego Targu to 62 km. Zawierzyłam oczywiście nawigacji google i jak to często z nawigacją bywa mam pewne ostrzeżenia. Nawigacja prowadzi z Piekiełka przez Kisielówkę do Pasierbca. I to jest najkrótsza i najszybsza trasa. Ale droga okazała się być wąziutka na jedno auto i dość ruchliwa, więc zamiast jechać 5 minut jechałam 12 bo trzeba była szukać możliwości wzajemnego przepuszczania siebie. W drodze powrotnej wybrałam trasę dłuższą o całe 2,5 km przez Walową Górę. Szosa była szeroka, dwupasmowa, wygodna i pokonałam ją w 5 minut.
Żeby nie było że nie uprzedzałam 🙂 Chociaż kto mnie obserwuje tu na blogu to wie, że ja jestem kierowcą z pasją ale i lękami 🙂 więc sami oceńcie jak wolicie jechać 🙂
Zaparkowałam na dużym placu za boiskiem przy siłowni pod lasem. Jest tu miejsca na kilkadziesiąt aut, a stało tu tylko moje.
Szlak na wieżę na Kamionnej.
Zaczynam żółtym szlakiem.
Autko bezpiecznie zaparkowane, pogoda jak marzenie. Niedziela wielkanocna, a ja zamiast uzupełniać kalorie z rodziną, jadę godzinę żeby się przejść po lesie 🙂 Niczego nie żałuję, a na wieży okazało się, że wiele osób miało podobne plany na świąteczne popołudnie 🙂
Szlak żółty prowadzi asfaltową drogą niemal na samą Pasierbiecką Górę, pod którą znajdują się ostatnie zabudowania. Idzie się bardzo przyjemnie, chociaż szlak jest dość stromy. Czasami mija mnie auto, ale wiosenna aura, śpiewy ptaków i wypatrywanie pierwszych kwiatów są jakże odmienne niż ta którą mam na Podhalu, gdzie od tygodnia znowu pada śnieg. Jakbym przeniosła się w inną krainę. W dodatku towarzyszą mi wspaniałe widoki na Tatry! Co jest dla mnie ogromnym zaskoczeniem. W końcu jestem powyżej Limanowej! To zasługa wiatru, który przegnał mgły i smog i dziś wszyscy cieszą się wspaniałą przejrzystością powietrza.


Pasierbiecka Góra.
Wzdłuż asfaltowej drogi nie ma miejsc parkingowych. Może bliżej zabudowań kończących Pasierbiec pobocze jest odrobine szersze, ale warto zostawić auto tam gdzie ja i przejść się lasem. To na prawdę przyjemny spacer.
Asfalt się kończy a szlak dalej prowadzi szeroką, leśną drogą aż do rozwidlenia. Żółty, którym idę prowadzi główną drogą, która jest częścią Głównego Szlaku Beskidu Wyspowego (pokręconego niczym metr sznurka w kieszeni ). W lewo zauważam odbicie szlaku niebieskiego, który jest częścią długodystansowego szlaku Bochnia-Tymbark przez Pasierbiecką Górę. Na jednym z bardzo popularnych blogów napisano, że warto tu wejść, więc idę. To tylko parę minut, może zobaczę coś wyjątkowego? Chociaż ławeczkę z widokiem? No cóż… nie ma nawet tabliczki z nazwą szczytu, którą żeby nie było szukałam 🙂 . Tu nic nie ma. Ogrodzona, zaśnieżona dziś polana u szczytu której wg nawigacji powinna być kulminacja Pasierbieckiej Góry. Może dawniej tu było inaczej? Na pewno nie jest to miejsce w żaden sposób wyjątkowe. Ale wygłodniała wiosennych wrażeń jestem zadowolona z każdego kroku w lesie, zawracam bez żalu na główny szlak.

Wieża widokowa na Kamionnej.
Ciąg dalszy szlaku jest przyjemny, biegnie grzbietem z niewielkimi przewyższeniami. Większość wysokości zdobywa się na pierwszym asfaltowym odcinku. Jedyne stromsze podejście mamy gdy już zmienimy kolor szlaku na niebieski. On prowadzi bezpośrednio na wieżę a żółty którym szłam do tej pory trawersuje Kamionną.
Przed samym szczytem jest wypłaszczenie, na którym niegdyś był staw a teraz jest torfowisko. Tabliczka informuje, że to teren prywatny, a przy nim stoi piękna wiata. Tu jest przyjemnie cicho. Teren otoczony lasem chroni przed wiatrem a i słońce przygrzewa jakby mocniej 🙂 . Tegoroczna zima trwa tak długo, że zapach suchego lasu i dotyk słońca są luksusem. Miło tu posiedzieć, ale najpierw wieża, którą stąd tak pięknie widać. Jeszcze tu wrócę.

Wieża jest metalowa, więc gdy szaleje burza nie wolna na nią wchodzić. Powstała jesienią 2023roku i jest najwyższą wieżą widokową w Beskidzie Wyspowym- ma 29 m. Na jej szczycie jest wysoko zabudowana platforma dająca bezpieczeństwo nawet osobom z lękiem wysokości. Schody także mają pełne stopnie. Chociaż wychodziły tam osoby z lękiem wysokości nie chcę się wypowiadać na ten temat autorytatywnie bo sama nie mam takich problemów.
Widoki z wieży.
I tu pełne zaskoczenie. Pierwsze wrażenie: tu są najpiękniejsze, najbardziej rozległe widoki jakie widziałam! ( Oczywiście nie licząc Królowej Beskidów- bo ona jest poza wszelką konkurencją 😉 )
Na każdej ścianie wieży są tablice opisujace widoki. Na północ jest dość płasko, więc Kraków, Tarnów, Bochnia widoczne są gołym okiem, a podobno można stąd także obserwować Góry Świętokrzyskie. Wypatruję Babią Górę, Gorce, Beskidy: Sądecki, Wyspowy, Niski. Zgaduję nazwy wież widokowych: Na Gorcu, Lubaniu, Mogielicy, Modyni. Zwykle te tereny obserwuję z Gorców, Tatr, czy Pienin. Jakże to inna perspektywa!




No i wisienka na torcie czyli Tatry. Mam ogromne szczęście, że przejrzystość powietrza dziś jest kryształowa. Wiatr szarpie włosami, na wieży jest znacznie chłodniej niż pod nią, ale nie jest źle. Podziwiam widoki bardzo długo. Ludzie przychodzą, odchodzą, jest sporo piesków. Chociaż na moim szlaku spotkałam raptem kilka osób, tu jest ich znacznie więcej. To na pewno zasługa parkingów w bardzo bliskiej odległości.


Pod wieżą jest sporo miejsca. Są ławy, ławeczki a nawet miejsce na ognisko, gdzie właśnie pali się ogień. Jak ja lubię zapach ogniskowego dymu! Jest także oznaczenie szczytu i mapa Beskidu Wyspowego. Jest gwarnie, wesoło, świątecznie ale postanawiam odpocząć poniżej wieży, w wiacie która mijałam idąc na szczyt. Ależ mi radośnie. Wreszcie ciepłe słońce, piękne widoki, śpiew ptaków, pierwsze kwiaty w lesie i pękające pączki na drzewach.
Powrót- udało się petelką 🙂
Wracam niebieskim szlakiem do połączenia z żółtym. Tutaj skręciłam w lewo i wkrótce polną, szeroką drogą dotarłam do drogi asfaltowej. W lesie zauważyłam schowane domy a z jednego z nich wyszedł mi na spotkanie niezwykle przyjazny pies 🙂 . Stał i przyglądał mi się z daleka, zwłaszcza że zatrzymałam się by obejrzeć przepiękną kapliczkę w dziurze drzewa.

Drogi którymi schodziłam zaznaczyłam na mapie. Drogą asfaltową bez problemu doszłam do boiska przy którym zostawiłam samochód. Oj nie dziwię się, że ludzie wybrali to miejsce na swój dom. Takie widoki, że aż się chce tu zostać :).
Mam ważenie, że zejście zabrało ledwie chwilkę 🙂 W ogóle cała wycieczka należy do tych krótkich, więc jest dobrym wyborem dla tych co mają mało czasu, albo chcą zarazić górami małych górskich zdobywców. W końcu zdobycie wieży z tak pięknymi widokami to nie lada gratka :).

Garść statystyki
| Dystans | 6,5 km |
| Czas przejścia | 2h |
| Trudność | Trasa dziecinnie łatwa |
| Przewyższenia | 297 ↑↓ plus wysokość wieży 🙂 |



Jeśli podobają Ci się treści jakie tworzę będzie mi bardzo miło, gdy wesprzesz moją pracę na blogu symboliczną kawą.
Bo nawet ocean składa się z kropel i każda kropla jest ważna, dlatego
moja wdzięczność jest ogromna za KAŻDE wsparcie.
Pomoże mi to opłacić serwer, domenę i ubezpieczenie górskie. Z góry bardzo dziękuję 🙂
Jeśli to ma dla Ciebie znaczenie wszystko na blogu tworzę analogowo, nie korzystam ze sztucznej inteligencji, treści są wytworem mojej kreatywności, a wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa.




