To będą dwa a nawet trzy piękne miejsca, które warto odwiedzić. Nieraz język słowacki potrafi nas rozbawić. W przypadku stolca uśmiech gwarantowany. W prawdzie pozbywamy się go na pewnego rodzaju krześle z dziurką ale tym razem będziemy podziwiać KRZESŁO ( po słowacku stolec) i to nie byle jakie.
Oravska Polhora to przygraniczna wieś. To tutaj skręcamy na Slaną Vodę wybierając się na Babią Górę i przejeżdżamy przez nią w drodze z Podhala do granicy w Korbielowie wybierając się na przykład na Pilsko.
I zanim zajadę pod stolec odwiedzę wieżę przy drodze do Slanej Vody.

Wieża widokowa Oravska Polhora-Slana Voda.
Nie jest to na pewno wieża warta osobnej wycieczki. Stoi bezpośrednio przy jezdni, więc wybierając się na Babią Górę od Slanej Vody przejeżdżamy koło niej. Czemu więc się nie zatrzymać na chwilkę.
Wieża jest wyjątkowa w swojej konstrukcji. Przypomina basztę wewnątrz której zabiegowymi schodkami idziemy coraz wyżej. Przez małe okienka wpada światło, dzięki czemu jest wystarczająco jasno.


Najpierw mamy jakby balkon na pierwszym piętrze. Już możemy się poczuć jak na średniowiecznych murach.
Basztę zwieńcza platforma z wysokimi barierkami i solidnym zadaszeniem. Co nie znaczy, że wiatr nie ma tu dostępu. Gdy tu jestem halny duje tak mocno, że po chwili muszę zejść 🙂 widoki z dołu są równie ładne, bo chociaż z wieży widzimy świat z góry to z dołu i tak nic go nie przysłania.


Stolec w Oravskiej Polhorze.
Parkingi i początek trasy.
Wracam do głównej drogi i jadę w stronę przejścia granicznego w Korbielowie. 2,5 km dalej jest zjazd w lewo w dół. Są tu oznaczenia i szlakowskazy na wyciąg narciarski, tężnie, centrum sportowe z boiskiem i torem rowerowym, więc łatwo trafić w odpowiedni zjazd.
Co najważniejsze nie brakuje tu parkingów, w dodatku bezpłatnych. Pierwszy, największy jest od razu u podnóża zjazdu, kolejny za boiskiem sportowym przy torze rowerowym.
Ja zostawiłam auto na pierwszym parkingu i poszłam dalej. Droga prowadzi koło boiska, następnie zauważam tężnię i miejsce relaksu. Teraz trzeba przejść przez kładkę ( jest wąska a jednak jeżdżą tędy samochody ) i po prawej stronie widać już wyciąg narciarski.
Polna droga kieruje się lekko w lewo, by następnie piąć się w prawo pod górę.
Krzesło XXL
Z daleka widać potężne krzesło, które jednocześnie jest także wieżą widokową. Wejście na górę nie jest długie, ale jak przystało na drogę przy wyciągu narciarskim strome 🙂 Podyszałam, posapałam, zatrzymałam się kilka razy i dotarłam 🙂
Huśtawka.

Do krzesła przymocowana jest huśtawka, co jest niewątpliwą atrakcją ale też pułapką 🙂 Akurat dziś wieje okrutnie i to jest wina mojej zguby. Umościłam się na siedzisku i zaczęłam się huśtać. Widok na Tatry miałam po prawej stronie a na wprost moje ulubienica- Babia Góra. Żeby ją lepiej widzieć, chciałam tylko odgarnąć włosy z oczu. Jedną ręką trzymałam się sznura a drugą odgarniałam włosy i nagle bam! Siedzisko było śliskie, pozycja mniej stabilna i to wystarczyło by pacnąć pupą o betonową podstawę. Na szczęście moje siedzenie do kościstych nie należy a i wysokość była niewielka i nic się nie stało 🙂
Wystraszyłam się tylko troszkę i z tego strachu nadal kurczowo trzymałam się huśtawki leżąc na ziemi 🙂
Był to komiczny widok, do którego z rozbawieniem wracam, zwłaszcza że akurat miałam włączona kamerę i wszystko się nagrało 🙂 Taka ze mnie influencerka 🙂 🙂 🙂

Platforma widokowa.
Z tyłu krzesła przymocowana jest drabina, którą dotrzemy na platformę- uwaga na oparcie!. Tu po raz drugi doznałam bliższego spotkania, kiedy na końcu drabinki zamiast się wślizgnąć pod oparcie niewiele myśląc chciałam tam po prostu wejść. Co ja sobie myślałam to ja nie wiem 🙂 Grunt że tym razem nie spadłam 🙂
Widoki ze stolca są wspaniałe. Nie potrzeba jednak na niego wchodzić by zachwycać się okolicą. Wszak panoramy nie zasłania żaden las. Kto ma lęk wysokości i nie wejdzie nic nie traci, a dla poszukiwaczy takich miejsc -gratka.


Czerwona ławeczka.
Gdy odwiedzicie Krzesło nie wracajcie jeszcze. W okolicy jest jeszcze jedno ciekawe miejsce.
Z miejsca widokowego droga prowadzi wyżej. Mija piękne domy letniskowe schowane w zagajnikach i dochodzi do wieży przekaźnikowej górującej nad okolicą. A tuż za nią jest … farma.

Farma to ogrodzona zagroda dla zwierząt, barak, w którym kroś na pewno mieszka w sezonie, ubikacja, drewniana huśtawka i ławeczka dla której tu przyszłam. Bo ja oprócz wież uwielbiam ławeczki z widokiem.
Ta ławeczka nie tylko jest z widokiem na Babią Górę ale i sama jest przepiękna. Kto by się tu spodziewał czerwonej, misternie zdobionej, i jakże wygodnej ławki. Dobrze, że jest przybetonowana do podłoża, bo pewnie znalazłby się niejeden łowca takich skarbów.

Ja tu byłam wczesną wiosną i nikogo nie było, ale podejrzewam, że latem ktoś tu mieszka. Okolica jest zadbana, czysta, a w ubikacji był nawet papier i płyn do dezynfekcji. Mam nadzieję, że moje odwiedziny nie naruszyły niczyjego miru domowego. Nie zauwazyłam żadnych tabliczek zakazujących wstępu.


Kiedy dookoła wiał halny tu w osłonie drzew było cicho i przytulnie. Spędziłam tu ze dwie godziny. Spokojnie zjadłam świąteczną sałatkę i ciasto. Miałam nawet ze sobą druty i robótkę, ale nie zdazyłam wydziergać czapki którą miałam ze sobą 🙂 🙂 🙂 a szkoda, bo przydałaby sie przy zejściu 🙂
To było bardzo przyjemne niedzielne popołudnie. Polecam dla tych co lubią odludne włóczęgi, dla miłośników Orawy, ale także dla tych którzy po wizycie na Babiej mają jeszcze siłę na kolejną atrakcję 🙂


Inne atrakcje w okolicy.
Jeśli masz ochotę na rundkę po okolicznych wieżach i miejscach widokowych to w promieniu zaledwie kilku kilometrów mamy kolejne atrakcje:
Marysina Polana z uroczą wieżą i miejscem na piknik.
Wieża Kmetovka z zadziwiającym miejscem zabaw i modlitw.
Rio de Klin z kopią Chrystusa z Rio de Janerio, cudownymi widokami i szlakiem który zachwyca.
A to tylko trzy z wielu możliwości.
Odrobina statystyki
Dzisiaj statystyka będzie dotyczyła tylko wejścia na Stolec i ławeczkę.
| Dystans | 4km |
| Czas przejścia | 1,5 h plus lenistwo bez limitu. |
| Trudność | Jak to wejście pod wyciagiem, jest stromo, ale innych trudności brak. |
| Suma przewyższeń | 205m↑↓ |

Jeśli podobają Ci się treści jakie tworzę będzie mi bardzo miło, gdy wesprzesz moją pracę na blogu symboliczną kawą.
Bo nawet ocean składa się z kropel i każda kropla jest ważna, dlatego
moja wdzięczność jest ogromna za KAŻDE wsparcie.
Pomoże mi to opłacić serwer, domenę i ubezpieczenie górskie. Z góry bardzo dziękuję 🙂
Jeśli to ma dla Ciebie znaczenie wszystko na blogu tworzę analogowo, nie korzystam ze sztucznej inteligencji, treści są wytworem mojej kreatywności, a wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa.



