Maciejowa gorczańskimi szlakami z Olszówki

Bacówka na Maciejowej

Bacówka na Maciejowej jest wspaniałym i popularnym celem gorczańskich wędrówek. Zwykle chodzę tam z Rabki i myślę, że większość ludzi tak idzie, ale postanowiłam sprawdzić inne alternatywy. Na blogu jest już sprawdzona możliwość: Maciejowa z Rdzawki przez Stare Wierchy i powrót przez Świńską Górę. Teraz zaczynam po drugiej stronie Gorców czyli w Olszówce. Z Olszówki biegnie jeden z krótszych szlaków na Maciejową, ale postanowiłam powłóczyć się po okolicy i spędzić tu więcej czasu. Chodź ze mną, jeśli chcesz sprawdzić czy było warto 🙂

Olszówka -parking.

Spodziewałam się, że będę musiała stanąć na poboczu na końcu wsi, tam gdzie szlak skręca w las , ale ku mojemu zdziwieniu okazało się, że jest tam bardzo duży parking, na łące po lewej stronie. Wjeżdża się szutrową ścieżką. Trawa pięknie wykoszona, parking oznakowany. Zapłaciłam 15zł za cały dzień ale innym razem nie było nikogo, kto pobierałby opłaty i stałam za darmo.

Olszówka- Tobołczyk.

No cóż, patrząc na mapę wydawało się, że trzeba będzie kontrolować trasę, bo zmieniam kilka razy kolory szlaków a także idę pozaszlakowy fragment trasy, ale w realu nie było to wcale skomplikowane. Początkowo idę podwójnymi oznaczeniami żółto-zielonymi -asfaltową drogą na skraju wsi. Domy są na tyle daleko, że mam wrażenie że raczej idę skrajem lasu niż wsi. Nie przepadam za szlakami między domostwami, bo mam wrażenie że naruszam ich mir domowy, poza tym boję się puszczanych wolno psów, co się nieraz zdarza. Ale tutaj tego nie ma. Od domów oddzielają mnie łąki i pola uprawne, a przestrzenie są tak rozległe a okolica malownicza, że idę zachwycona.

Trzeba uważać i nie zapatrzyć się za bardzo, bo w pewnym momencie droga skręca w lewo a my mamy iść dalej prosto szeroką polną drogą, którą zajdziemy do kolejnej wsi. Tu szlak zielony się kończy a ja skręcam w pierwszą ulicę w prawo, przy której zaznaczone są znaki szlaku rowerowego.

Szlak spacerowo-rowerowy

Szlak spacerowo-rowerowy wije się, trawersując Gorce w nieskończoność aż do Przełęczy Borek przez ponad 25 km!!!. Nie obawiaj się, nie wyślę Cię tam pieszo, chyba że bardzo chcesz. Ale to już na własną odpowiedzialność 🙂 . Ja nim szłam 4,5 km i powiem Ci, że bardzo mi się to podobało. Chociaż widoków żałował. Jak już znalazła się otwarta przestrzeń, to z ławeczką, więc to był duży plus. A poza tym przynajmniej ta część, którą szłam była utwardzona. Turystów jak się domyślasz jak na lekarstwo, chociaż to niedziela. Spotkałam za to kilku rowerzystów i biegaczy.

Nie wiem czy ten las taki piękny, czy ja mam wyjątkowo znakomity humor, ale cieszę się bardzo z tego wyboru i tak dochodzę sobie pod Tobołczyk. Tu spotykam znacznie więcej ludzi, bo szlaki z Koninek są dosyć popularne w Gorcach ( ale nie wyobrażaj sobie zbyt dużo 🙂 To nadal raptem kilka osób ) . Opuszczam zatem szlak rowerowy, który delikatnie obniża się do Koninek a ja pozostaję na grzbiecie i zielonym szlakiem kontynuuję swój dzisiejszy spacer.

Na Obidowiec – czy było warto?

Ale najpierw Tobołów.

Tą część już kiedyś poznałam zimą. Ależ było pięknie ! Wchodziłam ścieżką pod wyciągiem, zaczęło się naśnieżane stoku a biały, iskrzący gwiazdkami śnieg niczym poduchy na gałęziach drzew był jak wyjęty z zimowej pocztówki. Czy teraz, latem, będzie równie ładnie ? Jest inaczej ale też przepięknie. Soczysta zieleń i barankowe chmurki są słodkie i cudowne. Po co wybierać skoro można wracać w te same miejsca wiele razy i odkrywać je na nowo.

Szybko dochodzę do górnej stacji kolejki Tobołów- Koninki. Wyciąg jest czynny cały rok ( chyba że warunki pogodowe na to nie pozwalają) i w ten sposób można sobie znacznie ułatwić dotarcie na Tobołów. A po co ? Bo tu są piękne widoki a idąc dalej na Obidowiec i Turbacz możemy pokusić się o widokową, gorczańską pętelkę.

Obserwatorium astronomiczne na Suhorze.

To kolejna atrakcja na szlaku. Wprawdzie obiekt jest ogrodzony i bardzo rzadko udostępniany turystom, to sam jego widok robi wrażenie. To najwyżej położone obserwatorium astronomiczne w Polsce. Szlak omija wprawdzie szczyt Suchory, ale biegnie na niego szeroka ścieżka, więc nie sposób jej nie zauważyć.

Pamiętam jak chodziłam jeszcze do podstawówki i w ramach corocznej wycieczki szkolnej pojechaliśmy całą klasą do Planetarium w Chorzowie. Chociaż minęło od tego czasu ponad 40 lat, do tej pory pamiętam jak zgasły światła, a nasze fotele lekko przesunęły się w tył byśmy mogli oglądać sklepienie kopuły na której odtwarzano ruchy gwiazd.
Wyglądało to tak realistycznie, jakbym leżała wpatrzona w prawdziwe niebo. Wtedy usłyszałam, że są takie miejsca na Ziemi, gdzie zanieczyszczenia powietrza i zanieczyszczenia świetlne są tak małe, że gwiazdy wydają się na wyciągnięcie ręki. To jeden z kilku powodów dla których chciałabym kiedyś pojechać do Ameryki Południowej.

Marzenia są siłą napędzającą do życia. Te wielkie czasem nas przerastają ale i tak uważam, że trzeba o nich myśleć z radością. Jakby to było cudownie być tam gdzie się pragnie. Nie myślę o tym z poczuciem braku i rezygnacji, że nigdy nie będzie mnie na to stać. Już tyle nieprawdopodobnych sytuacji doświadczyłam, że wiem że wszystko jest możliwe 🙂 .

Rozmarzyłam się a szlak czeka :). W pobliżu obserwatorium jest polana i piękny widok na gorczański grzbiet na który właśnie mam zamiar się wspiąć.

Obidowiec.

Schodzę bardzo przyjemną ścieżką najpierw w dół na polanę, na której znajduję rozgałęzienie szlaków. Ten główny prowadzi ostro w górę na Obidowiec a drugi- rowerowy trawersuje go do Polany Pudziska.
Pamiętajcie, trzeba zaufać przeczuciom. Moje mówiły mi nie idź! Nie warto. Jesteś już zmęczona, po co ci kolejne wspinanie.
Ale moja porządnicka natura mówiła: szlak jest na Obidowiec, to po co ci skróty, będziesz żałować, jeśli będą tam piękne widoki na Tatry, których do tej pory nie miałaś. I wiesz co? Nawet usiadłam, żeby sprawdzić w internecie, czy warto iść na Obidowiec. Przeczytałam, że są tam piękne panoramy z polan, idąc szlakiem w kierunku Turbacza.

No dobra, chciałam mieć ładne zdjęcia, więc zignorowałam zmęczenie i poszłam prosto na Obidowiec. Ile ja się umordowałam! Ten odcinek jest dość stromy, więc sapałam jak lokomotywa a stopy błagały o przerwę.
Nie ma przerwy! Cisnę dalej. Chcę mieć to podejście z głowy. Przecież od Obidowca to już będzie tylko w dół.

No i wlazłam na niego a tu nic nie widać…. Wpisy internetowe mówiły, że trzeba iść w lewo. Tam z polan dostanę widoki jakich pragnę. No i poszłam, a tam… drzewa. Może kiedyś widoki były piękne, ale teraz tylko miedzy gałęziami drzew zauważam zarys Tatr. Idę jeszcze kawałek i kolejny ale nic z tego. Znam to z innych szlaków. Niektóre miejsca, kiedyś widokowe powoli zarastają młodnikami, które pną się do słońca. To nie jedyna taka sytuacja na tym szlaku.

Polana Pudziska.

I tyle się namęczyłam z tym Obidowcem na marne. Trochę zawiedziona schodziłam z niego, ale ponieważ lubię las, to szybko otrząsnęłam się z przykrych odczuć. Jakież było moje zdziwienie, gdy po kilkunastu minutach rozpostarły się przede mną cudne tatrzańskie panoramy! I wiecie gdzie? Tam gdzie dochodził ten skrótowy, rowerowy szlak trawersujący Obidowiec ! 🙂 Więc jak chcecie powtórzyć moją trasę to polecam jednak wybrać mądrzej 🙂
Tutaj usiadłam na dłużej chociaż do schroniska na Starych Wierchach miałam raptem 15 minut i możliwość wylegiwania się na leżaczkach 🙂 Te widoki ośnieżonych Tatr okolonych soczystą zielenią zrekompensowały mi wcześniejsze rozczarowanie w zupełności.

Stare Wierchy.

Pamiętam, jak zaczęłam chodzić po górach 15 lat temu. Pierwszą moją wycieczka była trasa z Rdzawki na Stare Wierchy. Co przeżyłam to temat na inna historię, ale zmierzam do tego, że widoki spod schroniska były wspaniałe na panoramę Tatr. Jeszcze nieraz czytam na wielu blogach o tym, jakie cudne widoki nas tu czekają. Ale to zamierzchła przeszłość.

Działka przez schroniskiem jest prywatna, z pięknym domkiem do wynajęcia. Ogrodzona i gęsto obsadzona drzewami niczym szczelnym żywopłotem. Żeby zobaczyć dawne widoki weszłam na skraj posesji. Szkoda wielka, ale każdy ma prawo robić na swoim gruncie, co uważa za słuszne, zwłaszcza chronić swój spokój. Schronisko na Starych Wierchach jest bardzo popularne. W weekendy i w sezonie spotkamy tu sporo ludzi wędrujących na Turbacz z Obidowej albo Rabki-Zdrój. Wiosną to raj dla wielbicieli krokusów. Chętnie tu przyjeżdżają rowerzyści a także niestety wielbiciele kładów i motocykli. To wszystko sprawia, że to gwarne miejsce tętni życiem.

W lecie jest tu mnóstwo leżaków, wisi huśtawka, często pali się ognisko. I chociaż widok na Tatry zarósł, to i tak miło tu odpocząć. A dla chętnych czekają ciepłe posiłki, wszelakie napoje, a także możliwość noclegu.

Maciejowa- Bacówka na Maciejowej.

Tym razem nie pozostaję na Starych Wierchach, odpoczęłam już na Polanie Pudziska i idę dalej. Do Bacówki na Maciejowej czeka mnie 4km leśny spacer. Jeśli chciałabym ominąć Maciejową i wcześniej wrócić na parking w Olszówce, to też są takie możliwości. Niedaleko od Starych Wiechów odchodzi szlak żółty, którym można powrócić do mojego punktu startu. Kolejne odejście to pozaszlakowe w pobliżu szczytu Bardo. A ja będę wracać szlakiem zielonym, chyba najkrótszym.

Ale zanim wrócę do auta, to zaglądnę jeszcze na Maciejową. Przecież to właśnie poszukiwanie alternatywnych szlaków na Bacówkę zainspirowały mnie do dzisiejszej wycieczki.

Maciejowa jak zwykle nie zawodzi. Mam z nią związane same miłe wspomnienia, zachody słońca, szybkie wypady w poszukiwaniu wiosny 🙂 . Bacówka ma ciekawą historię jako część projektu bacówek turystyki kwalifikowanej, o którym napisałam w poście o najczęściej wybieranym przeze mnie szlaku na Maciejową, do którego Cię zapraszam.
Mogłabym tu siedzieć długo, bo widoki są przepiękne i zbliża się złota godzin, która maluje świat najpiękniejszymi kolorami. Ale na mnie już czas, chcę zdążyć do auta przed zmrokiem.

Zielonym szlakiem do Olszówki.

Trasa, która mnie czeka jest dość krótka. To nieco ponad dwa kilometry i ok 35/40 minut zejścia. Właściwie nie mam o tym odcinku za dużo do opowiedzenia. Żadnych widoków, trasa początkowo delikatnie się obniża leśną drogą, by w swojej końcówce pokazać się z dość uciążliwej strony czyli kamienistego jaru. Może gdybym tędy wchodziła, to nie zrobiłoby to na mnie ciężkiego wrażenia, ale po całym dniu kamieniste zejście ruchomymi kamieniami zmęczyło mnie.

Niemniej jednak uważam ten dzień za bardzo udany, Troszkę widoków, sporo leśnych, pięknych odcinków. Kilka widokowych miejsc odpoczynku. Lubię takie trasy, a Ty?

Odrobina statystyki.

Dystansprawie 20km
Czas przejścia6/7 godzin
TrudnośćTrasa prosta, spacerowa (omijać Obidowiec 🙂 )
Suma przewyższeń581m ↑↓

Mapa

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *