Eliaszówka z Litmanovej i Chata Magóra.

Eliaszówka- wieża widokowa

Eliaszówka to najwyższy szczyt Gór Lubowelskich i tym samym wchodzi w skład Korony Gór Słowacji, którą powoli robimy z Adą. To nie pierwszy raz na szczycie i na tej wieży widokowej. Bywałam tu nawet z moją sunią Luną. I zwykle szłam na Eiaszókę z Obidzy. Ale ponieważ robimy Koronę Gór Słowacji to uznałyśmy, że trzeba ją zdobyć właśnie od strony słowackiej.

Ze Słowacji są takie możliwości :

*Z Przełęczy Vabec
*Z Jarabiny niebieskim szlakiem który łączy się z żółtym z Przełęczy Vapec
*Z Litmanovej – to stąd dziś idziemy

Litmanova dojazd i parkowanie.

Kierujemy się na Litmanovą przez Jarabinę. Drogowskaz z głównej drogi w Starej Lubovni jest dobrze widoczny, a droga dobra, wygodna. Dopiero w samej Litmanovej jest wąsko ale tylko fragmentami. Przejeżdżamy przez wieś i jedziemy dalej. Prowadzi ona do sanktuarium maryjnego na górze Zvir. Przed samym sanktuarium jest mnóstwo miejsc parkingowych. To miejsce okazuje się być bardzo popularne, bo stoją tam setki aut! Jesteśmy w niedzielę, widocznie wierni przyjeżdżają na msze święte.

My parkujemy poniżej sanktuarium, tam gdzie zaczyna się droga krzyżowa. Zajmujemy ostatnie miejsce 🙂 Najpierw wybieramy się na wieżę widokową, potem na obiad do Chaty Magóry. Schodząc zobaczymy sanktuarium a śliczną drogą krzyżową zejdziemy na parking.

Wieża widokowa Eliaszówka.

Z parkingu idziemy kawałek pod górę jezdnią, by przy parkingach pod Sanktuarium wejść na szlak. Jest to część szlaku jakubowego. Najpierw idziemy szeroką drogą, która wyprowadza nas na polankę z dwoma budynkami. Można iść na skróty do żółtego szlaku przecinając polanę, albo iść troszkę naokoło zgodnie z oznakowaniami, które akurat tutaj są mało widoczne.
Myśmy poszły zgodnie z oznaczeniami szlaku, ale wracałyśmy na skróty 😉

Trasa jest króciutka, to tylko dwa kilometry na wieżę spokojnym, leśnym szlakiem. Tylko jedno miejsce było dość widokowe, z którego rozpoznałyśmy wspaniałe Góry Lewockie i inny szczyt w Koronie Gór Słowacji Cierną Horę na której byłyśmy niedawno 🙂

I tak niespiesznie dotarłyśmy na Eliaszówkę. Widoków niestety nie ma tu zbyt imponujących, dlatego powstała tu 20metrowa drewniana wieża widokowa. Dawniej stoki Eliaszówki były bezleśne i służyły do wypasu zwierząt, ale od wielu lat las zagarnia coraz większe przestrzenie i nawet z wieży widoki stają się coraz bardziej ograniczone. Tatry widoczne jeszcze 10 lat temu, teraz zupełnie schowane są za koronami drzew. Ale za to pozostały piękne panoramy Beskidu Sądeckiego. Pod wieżą jest zadaszona wiata i miejsce na ognisko.

Chata Magóry.

Tak na prawdę to oprócz kolejnego szczytu do Krony miałyśmy jeszcze jeden cel, nie wiem czy nie ważniejszy- obiad w Chacie Magóry. O tutejszych pierogach chodzą legendy, bo proszę ja was gdzie można zjeść pierogi z pokrzywami? No gdzie?

Z Eliaszówki to niecałe 2,5 km pięknym leśnym szlakiem w stronę Piwnicznej. Ale można się tu dostać także z Kosarzysk ulicą Zamakowisko a potem czerwonym szlakiem chatkowym Magóry 🙂 Rowerem, pieszo, konno … jak chcecie.

Czy warto było nadkładać w sumie prawie 5 km? Oj warto było !!!! I to jak!. Rodzajów pierogów sporo. Myśmy zamówiły z pokrzywą a drugie z bobem i były doskonałe 🙂 Już myślę jaką trasę wymyślić by znowu tam wrócić.
Chata Magóry to nie tylko pyszne pierogi ale także niesamowita atmosfera, piękna, widokowa okolica. Tu się odpoczywa, bawi, śpiewa, jeździ konno, praktykuje jogę. Tu także można zanocować, naładować elektryczny rower, pohuśtać się na huśtawce, spędzić szalonego Sylwestra. Wszystkie aktualności są na ich stronie internetowej a także w social mediach Instagram i Facebook.

Zauroczyłam się tym miejscem ponownie, bo byłam tu już kilka lat temu, ale wtedy jak może wiecie, nie zaglądałam do środka, bo przezciez wszystko co potrzebuję mam w plecaku 🙂 . Ostatnio zaczynam to zmieniać i poznawać bliżej cudowne górskie przystanki.

Powrót do Litmanovej.

Chętnie zostałabym tu dłużej ale prognozy popołudniowego deszczu sprawiły, że trzeba się zbierać. Najedzone, szczęśliwe, bo brzuszek pełen dobroci to szczęśliwy brzuszek 🙂 wracamy do Litmanovej tak jak przyszłyśmy. Mamy ochotę zobaczyć jeszcze sanktuarium.

Litmanova-sanktuarium.

Dla mnie to jest bardzo ciekawa historia. Zwykle objawienia kojarzyły mi się z czasami historycznymi a już na pewno dawniejszymi niż moje życie. Tutaj objawienia były w latach 1990-1995r. Mimo, że do tej pory Kościół katolicki nie zajął stanowiska w sprawie cudów, to jednak pozwolono na wybudowanie sanktuarium maryjnego do którego zmierzają pielgrzymi głównie ze Słowacji i Polski ale nie tylko.

Pierwsze objawienie widziała trójka dzieci, kolejne tylko dwie dziewczynki. Początkowo dorośli nie wierzyli w to co mówiły dzieci, z czasem to się zmieniło. Dziewczynkom nie było łatwo to znosić. Z jednej strony wymagania Marii, a z drugiej zwykłe życie, szkoła, wyśmiewanie. Znalazłam bardzo ciekawe artykuły na ten temat. Jeden opisuje dokładnie wszystkie objawienia i powstanie sanktuarium grekokatolickiego. Drugi, moim zdaniem ciekawszy, skupia się na dzieciach, a zwłaszcza na Ivetce i jej historii dorosłego życia. Jest tu także udostępniony wywiad z Ivetką, niestety nie ma napisów ale i tak wiele można zrozumieć.

Droga krzyżowa i powrót na parking.

Akurat jak przyszłyśmy trwała msza św i uczestniczyło w niej sporo osób. Msza odprawiana była na zewnątrz, a wierni siedzieli sobie na ławeczkach rozrzuconych na polanie i między drzewami. Zauważyłyśmy tez osoby idące z baniakami wody. Powyżej sanktuarium jest strumień Jana Chrzciciela, na pewno stamtąd nieśli wodę. Jest też Świecowa Kaplica oraz schron.

Zgodnie z prognozami zaczął padać deszcz, więc nie czekałyśmy na koniec mszy, żeby się porozglądać, tylko wzdłuż stacji drogi krzyżowej wróciłyśmy na parking.

Szlak na Eliaszówkę- podsumowanie

Chociaż to nie była wybitna wycieczka pod względem widokowym, to poznanie nowych miejsc na naszej trasie było pouczające, ciekawe i smaczne. To był bardzo dobrze spędzony wspólnie czas. Taka leniwa niedziela, ale jednak w ruchu.

Dystans10km
Czas przejścia3,5h plus leniuchowanie i delektowanie się pierogami 🙂
Trudnośćtrasa niemal spacerowa
Suma podejść i zejść480m↑↓ plus wysokość wieży 🙂
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *