Skoruszyna zimą (1314 mnpm )

Wycieczka na Skoruszynę

Skoruszyna była już bohaterką jednego z moich wpisów i jest on na prawdę ciekawy, zabawny ale też straszny, więc bardzo polecam zajrzeć do niego. Czytając go po latach jestem z niego mega dumna.

Oczywiście trudno wyobrazić sobie jak wygląda ta trasa zimą, gdy widzi się ukwiecone łąki, dlatego powstał nowy wpis, by pokazać jak te same miejsca różnią się w zależności od pory roku. Myślę, że ten szlak zaskoczy Cię pozytywnie także zimą. Ja go polecam z całego serca, zwłaszcza że należy do Korony Gór Słowacji. To najwyższy szczyt Skoruszyńskich Wierchów.

Parkingi.

Parkingów tu nie brakuje. Latem można stanąć za mostkiem na poboczu, ale gdy dużo śniegu to nie polecam. Zwłaszcza, że przy samym wejściu na szlak jest parking za 2euro za dzień, płatne w parkomacie gotówką ! Tak niskich cen to nigdzie nie znajdziecie. Poza tym jest kilka parkingów przez termami, cen niestety nie znam.

Idziemy na Skoruszynę 🙂

Polanami.

Tym razem mam towarzystwo, więc sobie wędrujemy w trójkę. Początek jest dość stromy, idziemy drogą która jest wyślizgana więc zakładamy raczki. Tu się nie da zgubić. Szlak jest oznakowany. Docieramy do ostatnich zabudowań i dalej łąką. Jest sporo śladów, wiele osób sobie tutaj spaceruje szukając spokoju, ale najczęściej ograniczają się do pierwszej łąki, na której jest mały drewniany domek.

Szlak prowadzi prosto pod górę, ale nachylenie jest łagodne, więc powoli nabieramy wysokości. Za nami wyłaniają się tatrzańskie widoczki. Tym razem idziemy bez żadnych przygód 🙂 (o nich piszę w letniej odsłonie wycieczki na Skoruszynę ) Szczególnie nam się podoba miejsce pod koniec drugiej polany. Stoi tu duże drzewo a pod nim ławeczka. Widoczki stąd są przepiękne, czasu mamy dużo, nie spieszy się nam, więc zostajemy tu na dłużej.

Powyżej drzewa, gdzie zostaliśmy na herbatkę i kanapki jest droga. Przecinamy ją a szlak prowadzi teraz lasem.

Lasem.

Lasem na Skoruszynę

Nie jest to długi odcinek ale dość stromy. Niedawno przeczytałam, że wygląda na niedźwiedziowaty 🙂 . Nigdy tak o nim nie myślałam, nawet nie sprawdzałam czy rzeczywiście można je tu spotkać. Trzy kobiety zawsze robią hałas rozmowami, ale rzeczywiście może lepiej zaopatrzyć się w dzwoneczek gdy idziemy sami.

Nigdy nie widziałam niedźwiedzia z bliska na szlaku, więc trudno mi dywagować co bym zrobiła gdym się jednak na niego natknęła. Niby teoretycznie wiem co robić, ale co jeśli będzie duży i głodny?
Ale jak będę się tak bać, to nigdy nie wyjdę z domu.
Przecież niedźwiedzie brunatne nie atakują ludzi, jedyne przypadki ataku na jakie się natknęłam dotyczyły grzybiarzy. Podejrzewam, że chodząc poza szlakami, napotykali znienacka niedźwiedzie, a te zaskoczone, ze strachu atakowały, czy raczej broniły się. Na szczęście nie zbieram grzybów, więc moje szanse na takie spotkania mam nadzieję maleją.

Coraz częściej słyszę o niedźwiedziach na najbardziej popularnych tatrzańskich szlakach, i tu zawsze obywa się bez tragedii. Dlatego myślę, że nie taki niedźwiedź straszny jeśli go nie zaskakiwać

Grzbietem.

Gdy szlak skręca w lewo, jeszcze chwilkę ścieżka biegnie między drzewami ale ten las jest jasny i miły. Im wyżej tym drzew mniej a widoki na Tatry stają się jeszcze bardziej rozległe niż z łąk. Poza tym zaczynamy widzieć też pasma z drugiej strony grzbietu wraz z Babią Górą. Do szczytu jest coraz bliżej. Zastanawiają nas regularne ślady, jakby po ciężkich pojazdach gąsienicowych i ślady wyrębu. Zagadka rozwiązała się na szczycie.

Skoruszyna.

Na szczycie stoi bardzo niestandardowa wieża widokowa. Jest metalowa, ma dwa podesty, na które prowadzą niemal pionowe metalowe drabiny. Gdy byłam tu latem odważyłam się nimi wejść, ale mimo, że nie mam poważnych problemów z ekspozycją to przy zejściu nogi trzęsły mi się jak galareta. Zimą gdy metalowe podpory są mega zimne i śliskie nie tylko ja nie zdecydowałam się wejść, ale także moje znacznie młodsze towarzystwo.

Ale nawet z dołu można było zauważyć, że korony drzew wokół szczytu zostały mocno przycięte. Zakładam, że po to żeby widoki z wieży nie były zasłonięte, jak te które widziałam latem.

Na szczycie jest bardzo dużo miejsca, jest wiata, ołtarz, ławki, miejsce na ognisko i widok na stronę północną czyli Jezioro Orawskie i Babią Górę. Widać, że prowadzi stamtąd szeroka droga. Ale jeszcze nią nie szłam, więc nic o niej nie powiem 🙂

Powrót

Wracamy tak jak przyszłyśmy. To jeden z takich szlaków, gdzie powrót po własnych śladach absolutnie się nie nudzi. Bo jak może się nudzić widok zaśnieżonych Tatr przed sobą? 🙂
Bardzo polecam tę trasę, jest dziecinnie łatwa, bardzo widokowa i niedługa, więc jeśli ktoś lubi, to można ją połączyć z wizytą na basenach termalnych w Oravicy . Są tu także wyciągi narciarskie i inne szlaki. Można iść na przykład na Magurę Orawską, która jest równie zachwycająca jak Skoruszyna.

Oravice to dobry wybór na weekendowy, aktywny wypoczynek.

Odrobina statystyki

Dystansok 9,5km
Czas przejścia3,5 h
Trudnośćszlak bardzo łatwy
Suma przewyższeń 511m ↑↓
Postaw mi kawę na buycoffee.to

2 komentarze do “Skoruszyna zimą (1314 mnpm )”

  1. Cześć Joanno! Muszę przyznać, że ta relacja z zimowej Skoruszyny totalnie mnie zauroczyła, zwłaszcza fragment o „niedźwiedziowatym” lesie. Mam identycznie – rozum podpowiada jedno, a wyobraźnia w ciemniejszym lesie robi swoje, ale masz rację: nie można dać się zwariować, bo byśmy z domu nie wyszły! 😉

    Podziwiam Was za samo podejście pod tę wieżę widokową. Latem te drabinki wydają się strome, a zimą przy oblodzeniu to już w ogóle hardcore, więc decyzja o odpuszczeniu wejścia była chyba najrozsądniejsza. Widoki z dołu i tak macie bajeczne.

    Swoją drogą, jestem w szoku, że parking kosztuje tylko 2 euro. Przy obecnych cenach w Tatrach czy pod termami to prawdziwa okazja. Ja mam bzika na punkcie optymalizacji kosztów podróży (często poluję na okazje dla turystów na ekupony.pl, żeby zaoszczędzić na sprzęcie czy noclegach), więc taka „promocja” na start szlaku to miód na moje serce. Zostaje więcej budżetu na zasłużony relaks w Oravicach po zejściu. Dzięki za super inspirację na babski wypad! Pozdrawiam ciepło.

    1. Dziękuję za piękny komentarz. To rzeczywiście przepiękne miejsce na babski wypad bo można połączyć wyjście w góry z przyjemnością moczenia się w basenach.
      A co do ceny parkingów to rzeczywiście w tym roku jeszcze to było 2 euro ale kto wie może i tu się niedługo zmieni? . Najwidoczniej Orawice nie są aż tak bardzo popularne żeby przykręcać ceny parkingu. Latem dużo samochodów stoi zupełnie za darmo na poboczu.
      Swoją drogą znaleźć darmowy parking na Słowacji w pobliżu Tatr jest w tym momencie prawie niemożliwe 😊
      Pozdrawiam i życzę miłego wędrowania 😊

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *