Veľká Kýčera (966 m) z Wyżnych Drużbaków

Velka Kycera widok na Tatry

Na Velką Kycerę poszłam przy okazji wycieczki na szlak edukacyjny, na który obiecałam sobie pójść wracając z Wietrznego Wierchu z Wyznych Drużbaków. Byłam już zbyt zmęczona, by iść jeszcze dodatkową godzinkę. Poza tym Wyżne Drużbaki tak mnie oczarowały, że chciałam tu koniecznie wrócić. Już teraz nie będę znowu opowiadać jak bardzo mnie to miasteczko ujęło, bo poświęciłam mu cały blogowy wpis 🙂

Natomiast zwiedzanie miasteczka i szlak przyrodniczy to było trochę za mało. Wypatrzyłam na mapie dwa punkty widokowe na grzbiecie Velkiej Kycery, w pobliżu mojego dzisiejszego szlaku. Postanowiłam sprawdzić, czy ścieżka widoczna na mapie jest do przejścia. Już zdarzały mi się szlaki, które były tak zarośnięte, że przejście nimi było jak walka o przetrwanie, nie było to przyjemne. Dlatego tym razem postanowiłam wziąć na wstrzymanie, jeśli przejście będzie wymagała maczety. Dość szarpania przez krzaki malin i parzenia pokrzyw. Mam ochotę na miłą, jesienną wycieczkę.

Parking

Tym razem pojechałam na parking płatny, ale bezpłatnych miejsc jest tu bardzo dużo.
Wjechałam do Wyżnych Drużbaków i trzymając się głównej drogi dojechałam do skrzyżowania. Tutaj skręciłam w lewo i już za chwilkę na rozwidleniu prosto- na parking. Płatność w parkomacie 3 euro ( jesień 2024). Zapłaciłam kartą, co jest dla mnie bardzo wygodne, bo na Słowacji są jeszcze parkomaty na sms-a które nie obsługują zagranicznych numerów telefonów i wtedy trzeba prosić kogoś o pomoc dając mu gotówkę w zamian za sms-a.

Żółtym szlakiem na Kosiare.

Wyżne Drużbaki

Zaparkowałam i czerwonym szlakiem poszłam dalej.
Oczywiście zbaczałam z niej, a to nad krater trawertynowy, a to musiałam obejść dookoła Biały Dom, potem przyglądałam się szwajcarskim domkom, napiłam się wody mineralnej prosto ze zdroju, a na koniec jeszcze raz koniecznie chciałam stanąć przy płocie okalającym baseny przy Grand Hotelu. Nie zapomnijmy, że MUSIAŁAM zrobić dziesiątki przecudnych zdjęć. Trochę to czasu zajęło 🙂 Nie ma co się dziwić, że miałam co opowiadać przez cały długi wpis o Wyżnych Drużbakach 🙂

Czerwony szlak opuściłam właśnie przy basenach i dalej szłam żółtym. Mamy tutaj do dyspozycji także wersję niebieską, leśną.
Dlaczego nie poszłam tym razem niebieskim? Bo żółty ostatnim razem mnie tak zchwycił, że nie chciałam go sobie odpuścić.

Z resztą, sami zobaczcie jak tu wygląda jesień! Rozległa przestrzeń polany, na którą wychodzi się po 40 minutach licząc od basenu przy Grand Hotelu poraża swoim pięknem. A jest to niebyle jaka łąka. Będzie się ciągnąć przez najbliższy kilometr.

Kosiare.

Dojście na rozstaje szlaków na Polanie Kosiare zajmuje około godziny. Ale jeśli jak ja zachwycacie się każdą trawą i liściem, oraz wystającymi Tatrami zza porośniętego lasem grzbietu górskiego to zajmie dużo więcej czasu 🙂

To tutaj chciałam zacząć szlak przyrodniczy i nie wracać do punktu wyjścia, tylko zejść do Wyżnych Drużbaków inną trasą. Ale najpierw zobaczę jak z moim punktem widokowym. Czy ścieżka jest przetarta? W głowie pojawiło się jeszcze jedno pytanie? Skoro idę poza szlakiem to czy mogę spotkać dzikie zwierzęta?

No cóż zgodnie z zasadą bój się i rób, po chwilowym odpoczynku na ławeczce przy znaku, poszłam sprawdzić czy Velka Kycera będzie dla mnie łaskawa.

Velka Kycera.

W pobliżu szczytu spodziewam się dwóch punktów widokowych.
Z polany Kosiare idę żółtym szlakiem w stronę Sowiej Polany i tuż przed nią skręcam w wyraźną leśną drogę. Ku mojemu zaskoczeniu wygląda na często używaną. Moje obawy związane z przedzieraniem się przez chaszcze na szczęście nie miały miejsca. Idę z mapą w ręce. Według niej mam skręcić w drugie odejście. I tak właśnie zrobiłam. Tutaj droga jest słabiej użytkowana ale nadal dobrze widoczna i wygodna.

Dopiero przed samym szczytem bardziej domyślam się niż jestem pewna gdzie iść. Jesienne trawy przykrywają ślady ścieżki i wydaje mi się, eż ktoś w nich spał, bo są miejscami położone jakby ktoś się w nich kokosił 🙂 Może to sarny, albo łanie?

Oczywiście przyszła do mie myśl, że miałam zawrócić jeśli droga będzie zbyt zarośnięta, ale….. jak zawrócić kiedy miejsce do którego zmierzasz już widzę? Poza tym to tylko trawy, nie ma tu ani pokrzyw, ani kujących krzaków malin 😉

Punkty widokowe

Na Tatry.

I oto jest! Jak ja jestem sobie wdzięczna za to, że tu dotarłam. Widoki są przecudne, mimo że powietrze dziś lekko zamglone. Te kolory! ciepłe poświaty, szum traw i Tatry w jesiennym obramowaniu. I jeszcze jest tu sporo miejsca by sobie usiąść i podziwiać. I to wszystko tylko dla mnie.

Sesja zdjęciowa weszła jak jesienne złoto, a kanapka smakowała wybornie. Po pół godzinie poszłam szukać drugiego miejsca widokowego.

Na Wyżne Rużbaki

Te dwa punkty łączy ścieżka. Najpierw przechodzi przez szczyt Velkiej Kycery ale on nie jest widokowy a potem troszkę się obniża. Na końcu grzbietu jest polana, która już powoli zarasta. Widoki są na Wyżne Drużbaki i Starą Lubovnię. Prawdę powiedziawszy nic aż tak zajmującego by zostać dłużej.

Próbowałam zrobić pętelkę i zejść do zaznaczonej poniżej ścieżki leśnej ale poniosłam klęskę 🙂 Starałam sie nawet, przeciskałam przez zwalone pnie, ale potem stwierdziłam:
– A w duszy to mam! Nie będę się męczyć, wracam jak przyszłam 🙂

I tak grzecznie zawróciłam do Sowiej Polany, a później żółtym szlakiem z powrotem w stronę początku szlaku przyrodniczego.

Rekreacyjny Chodnik Sovia Polana.

Scieżka przyrodnicza Sovia Polana jest przyjemnym leśnym spacerem po resztkach pradawnej puszczy. Szlak jest dobrze wytyczony, jest tu kilka miejsc z wiatami, gdzie można odpocząć. Znajdziemy tu występy skalne a także przykłady rzadko występujących gatunków roślin. Dla miłośników jaskiń i dawnych kopalni też znajdą się atrakcje.

Jednym zdaniem, przyjemny, leśny spacer dla każdego z kilkoma punktami widokowymi. Ze względu na to, że bywają fragmenty z wąskimi przejściami niedozwolony dla rowerzystów.

Powrót z niebieskim szlakiem na parking.

Można powiedzieć, że nie dokończyłam trasy. Przy jaskini w Cube zeszłam polną drogą do zielonego szlaku wytyczonego wzdłuż drogi asfaltowej. Nie jest zbyt ruchliwa, więc idzie się bardzo dobrze, zwłaszcza że znowu mamy rozległe przestrzenie. Po drodze jest też duża, widokowa wiata. I tak 3 km prosto na parking na którym zostawiłam auto.

To był bardzo dobry dzień. Jeśli lubisz włóczęgi i poznawanie miejsc nieoczywistych a widokowych, to ta trasa jest dla Ciebie. Mnie się bardzo spodobała i chętnie tu powrócę.

Odrobina statystyki

Dystansok 12,5 km ( nie udało mi sie na mapce zaznaczyć dojścia grzbietem do drugiego mejsca widokowego
Czas przejścia4,5/5 h
TrudnośćBardzo łatwa wycieczka
Suma podejść i zejść470m ↑↓
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *